Zapisy w umowie SEO – na co uważać
W umowach SEO najczęściej spotyka się kilka pułapek: długi okres wypowiedzenia (3-12 miesięcy), automatyczne przedłużenie, brak konkretnej listy działań, kary umowne za rezygnację oraz usuwanie linków po zakończeniu współpracy. Każdy z tych zapisów może kosztować Cię tysiące złotych – warto sprawdzić umowę linijka po linijce przed podpisaniem.
Dlaczego umowy SEO to często pułapka?
SEO to długoterminowa usługa – efekty widać po 6-12 miesiącach. Agencje doskonale o tym wiedzą i wykorzystują ten fakt w konstrukcji umów. Klient podpisuje, nie widzi szybkich efektów, chciałby zerwać – i wtedy okazuje się że umowa wiąże go na kolejne 6 miesięcy abonamentu.
Najczęstsze opisy klientów na forach typu GoWork i grupach branżowych: „podpisałem na 12 miesięcy, po 3 miesiącach żadnych efektów, próbowałem wypowiedzieć – kara 6 miesięcznych abonamentów albo dotrwanie do końca”. To nie są pojedyncze przypadki, tylko standardowy mechanizm w kilku popularnych modelach umów na polskim rynku.
Drugim problemem jest brak własności tego, co zostało zbudowane. Treści, linki, schemy, wpisy w katalogach – wszystko to może być „własnością agencji” zgodnie z umową. Po zerwaniu współpracy agencja po prostu usuwa wszystko – i kilkanaście miesięcy pracy znika w kilka dni. Klient zostaje z gołą stroną.
Trzeci problem to brak konkretów. Umowa mówi „kompleksowa optymalizacja SEO” albo „miesięczne działania pozycjonujące” – ale nigdzie nie ma listy. Ile linków miesięcznie? Ile postów? Ile godzin pracy specjalisty? Bez tego klient nie wie, czy agencja realnie pracuje, czy tylko wystawia faktury.
Najczęstsze pułapkowe zapisy w umowach SEO
Tu lista konkretnych zapisów, na które warto zwrócić uwagę. Im więcej z nich pasuje do oferty którą rozważasz, tym większe ryzyko że umowa Cię zwiąże w niekorzystny sposób.
| Zapis w umowie | Co naprawdę oznacza | Ryzyko |
|---|---|---|
| „Umowa na 12 miesięcy” | Płacisz 12 miesięcy abonamentu nawet jeśli zrezygnujesz wcześniej | Bardzo wysokie |
| „Automatyczne przedłużenie” | Umowa przedłuża się na kolejny rok bez Twojej zgody | Bardzo wysokie |
| „Wypowiedzenie z 3-miesięcznym okresem” | Płacisz dodatkowe 3 miesiące po wypowiedzeniu | Wysokie |
| „Linki pozostają własnością Wykonawcy” | Po zakończeniu agencja usuwa wszystkie zbudowane linki | Bardzo wysokie |
| „Dopłata za premiowanie efektów” | Wyższe pozycje = wyższy abonament | Średnie |
| „Działania zgodnie z planem” | Brak konkretów – agencja decyduje co robi | Wysokie |
| „Kompleksowa optymalizacja” | Brak listy – może oznaczać 1 godzinę pracy miesięcznie | Wysokie |
| „Raporty udostępniane na żądanie” | Zamiast regularnych raportów – musisz prosić | Średnie |
| „Bez zwrotu opłat” | Nawet jeśli agencja nic nie zrobi, opłata przepada | Średnie |
| „Klient zobowiązuje się nie pracować z innymi” | Klauzula wyłączności – nie możesz korzystać z innych usług | Wysokie |
Każdy z tych zapisów osobno wygląda neutralnie. Razem stworzyć mogą pułapkę, z której wyjście kosztuje tysiące złotych. Dlatego dobra praktyka to przeczytać umowę z kalkulatorem – sprawdzić ile kosztowałoby zerwanie umowy w 3 miesiącu, w 6 miesiącu, w 9 miesiącu.
Pułapka długiego okresu wypowiedzenia
To najczęstszy mechanizm wpędzający klienta w abonament. Standard u dużych agencji SEO w Polsce to 3-6 miesięczny okres wypowiedzenia. Brzmi rozsądnie – „agencja musi mieć czas na przekazanie pracy”. W praktyce to oznacza, że nawet po wysłaniu wypowiedzenia płacisz jeszcze 3-6 miesięcy.
Dla pakietu 1500 zł netto miesięcznie – to dodatkowe 4500-9000 zł netto. Często wpisane drobnym drukiem w paragrafie 7 albo 8 umowy, którego klient nie czyta dokładnie podczas podpisywania.
Niektóre agencje stosują też wyrafinowane konstrukcje: umowa na 12 miesięcy + 6-miesięczny okres wypowiedzenia liczony od zakończenia umowy 12-miesięcznej. To w praktyce wiąże klienta na 18 miesięcy minimum. A jeśli wypowiedzenie nie zostanie złożone w terminie – umowa przedłuża się automatycznie, więc cała procedura zaczyna się od nowa.
W MarketingChef okres wypowiedzenia to 1 miesiąc. Bez automatycznego przedłużenia, bez kar, bez ukrytych zapisów. Wypowiadasz w styczniu, kończysz współpracę w lutym. Po szczegóły cennikowe odsyłamy do artykułu ile kosztuje pozycjonowanie strony – tam pokazujemy realne widełki rynkowe i pakiety MarketingChef.
Pułapka braku własności linków
To dla wielu klientów największe rozczarowanie. Po roku współpracy klient zrywa umowę z agencją – i widzi, że strona traci pozycje błyskawicznie. Powód? Agencja usunęła wszystkie zbudowane przez siebie linki, bo zgodnie z zapisem „linki pozostają własnością Wykonawcy”.
Jak konkretnie wygląda taki zapis w umowach? Najczęściej brzmi tak: „Wykonawca zachowuje prawa do treści, linków oraz materiałów wytworzonych w ramach świadczonych usług. Po zakończeniu współpracy Wykonawca może usunąć takie materiały lub przeznaczyć je do innych celów”. Brzmi neutralnie – w praktyce oznacza katastrofę.
Treści: blogi, artykuły sponsorowane, opisy podstron. Wszystko może zniknąć. Linki: wpisy w katalogach, profile, sygnatury, artykuły gościnne. Wszystko może być usunięte. To rok pracy, kilkadziesiąt tysięcy złotych – znika w kilka dni.
Jak się przed tym zabezpieczyć?
- Wpisz wprost w umowę: „Wszystkie linki, treści i materiały budowane w ramach umowy są własnością Klienta od momentu ich publikacji. Wykonawca zobowiązuje się nie usuwać tych materiałów po zakończeniu współpracy”.
- Żądaj listy linków – co miesiąc agencja powinna dostarczać konkretną listę wszystkich pozyskanych linków zwrotnych (url docelowy, anchor, data publikacji).
- Trzymaj linki na własnych domenach tam gdzie to możliwe – katalogi, profile, sygnatury. Linki na zewnętrznych zaprzyjaźnionych blogach są bardziej ryzykowne.
- Skopiuj treści wszystkich artykułów sponsorowanych – na wypadek gdyby zniknęły.
W MarketingChef wszystko – linki, treści, dane analityczne – zostaje na koncie klienta. Po zakończeniu współpracy nic nie kasujemy. To Twoja praca i Twoja inwestycja, nie nasza.
Pułapka braku konkretnej listy działań
Drugi powszechny problem – umowa mówi „kompleksowa optymalizacja SEO” albo „miesięczne działania pozycjonujące”, ale nigdzie nie precyzuje co konkretnie agencja zrobi. To zaproszenie do nadużyć – agencja może wystawiać faktury miesiącami, nie robiąc praktycznie nic.
Realna lista działań w umowie powinna zawierać:
- Liczbę linków zwrotnych miesięcznie i ich źródła (artykuły sponsorowane, katalogi, profile, sygnatury).
- Liczbę i długość treści – ile postów blogowych, ile artykułów sponsorowanych, ile opisów podstron.
- Konkretne frazy docelowe albo ich liczba („pozycjonowanie pod 10 fraz lokalnych”).
- Liczbę godzin pracy specjalisty miesięcznie – to często najlepsza miara realnej wartości pakietu.
- Częstotliwość raportów – miesięcznie, kwartalnie, na żądanie.
- Listę dostępów technicznych (Google Analytics, Search Console, panel CMS).
Bez tych konkretów – nie wiesz co kupujesz. Agencja może w każdym miesiącu robić co innego, co najmniej, byle by pokazać „działania”. W MarketingChef każdy pakiet ma jasno opisaną listę elementów – liczby linków, postów, katalogów – tabela widoczna w naszym artykule o cenach pozycjonowania.
Pułapka kar umownych i dopłat
Trzeci klasyczny problem – kary umowne za różne zdarzenia, których klient nie spodziewa się przy podpisywaniu. Najczęściej spotyka się:
- Kara za wcześniejsze wypowiedzenie – 3-6 miesięcy abonamentu z góry. Wpisana drobnym drukiem.
- Kara za „naruszenie wyłączności” – jeśli klient korzysta z innej agencji równolegle, traci prawo do zwrotów.
- Dopłata za „wysokie efekty” – jeśli pozycjonowanie zadziała powyżej oczekiwań, klient płaci więcej.
- Dopłata za „trudne frazy” – jeśli okaże się że konkurencja jest większa niż oczekiwano, abonament rośnie.
- Kara za „blokowanie współpracy” – jeśli klient nie odpowiada na e-maile w ciągu X dni, agencja może zerwać umowę i wziąć z góry kilka miesięcy abonamentu.
- Dopłata za raport – „raporty na żądanie” mogą oznaczać dodatkową fakturę.
Każda z tych klauzul brzmi inaczej, ale mechanizm jest ten sam – klient nie może łatwo zerwać współpracy ani zorientować się co dokładnie płaci. Praktyka uczciwych agencji: jasna lista cen, brak kar, miesięczne wypowiedzenie, wszystko widoczne z góry.
Lista kontrolna przed podpisaniem umowy
Zanim cokolwiek podpiszesz, przeczytaj umowę linijka po linijce z tą listą obok. Każde „tak” to potencjalne ryzyko, każde „nie” to bezpieczeństwo.
- Czy okres wypowiedzenia to 1 miesiąc? Jeśli więcej – to abonament, nie usługa.
- Czy w umowie jest automatyczne przedłużenie? Jeśli tak – musi być wyraźny termin wypowiedzenia.
- Czy jest konkretna lista działań miesięcznie? Liczba linków, postów, godzin pracy?
- Czy ceny są jasne – brak dopłat, dodatków, „zmiennych komponentów”?
- Czy linki są Twoją własnością po zakończeniu współpracy?
- Czy treści zostają na Twojej stronie, czy agencja może je usunąć?
- Czy masz dostęp do wszystkich kont (GA, Search Console, panel CMS)?
- Czy raporty są regularne, czy „na żądanie”?
- Czy są kary umowne za wypowiedzenie, naruszenie wyłączności, opóźnienia w odpowiedziach?
- Czy umowa przewiduje klauzulę wyłączności – zakaz korzystania z innych usług?
- Czy są dopłaty za efekty – im lepsze pozycje, tym wyższy abonament?
- Czy wzór umowy dostałeś przed podpisaniem – z czasem na przeczytanie?
Jeśli choć 3-4 punkty są ryzykowne, warto rozważyć inną agencję. Lub przynajmniej negocjować zmiany – uczciwy partner będzie otwarty na rozmowę, problematyczna agencja podejdzie do tego defensywnie.
Co zrobić gdy już podpisałeś niekorzystną umowę?
Czasem klient orientuje się dopiero po fakcie – umowa już podpisana, a treść okazuje się problematyczna. Nie panikuj – jest kilka dróg wyjścia, w zależności od konkretnej sytuacji.
Konkretne kroki:
- Przeczytaj uważnie cały dokument – czasem są zapisy o renegocjacji, dodatkach, klauzulach unieważniających.
- Sprawdź czy umowa nie ma luk – błędy formalne (brak daty, niepodpisane załączniki, sprzeczne zapisy) mogą być podstawą do unieważnienia.
- Spróbuj negocjacji bezpośrednio z agencją – czasem łatwiej obniżyć abonament niż walczyć o zerwanie. Wielu agencjom zależy na utrzymaniu klienta, nawet z mniejszą prowizją.
- Zgłoś sprawę do UOKiK – jeśli klauzule są ewidentnie krzywdzące dla konsumenta. Niektóre praktyki rynkowe są niezgodne z prawem konsumenckim.
- Skonsultuj się z prawnikiem – 200-500 zł za konsultację to często mniej niż jeden miesiąc abonamentu. Specjalista może wskazać legalne drogi wyjścia.
- Dokumentuj brak działań – jeśli agencja nie wykonuje pracy zgodnie z umową, masz mocniejsze podstawy do zerwania. Zbieraj e-maile, raporty, screeny.
- W ostateczności – wytrzymaj do końca. Czasem dotrwanie do naturalnego zakończenia umowy jest tańsze niż walka prawna.
Jeśli masz fałszywe obietnice w umowie („gwarantujemy TOP 3 w 3 miesiące”), to dodatkowy argument prawny. Tego typu zapisy są często niewykonalne i mogą być podstawą zerwania umowy bez kar. Więcej o tym dlaczego pozycje nie zawsze przekładają się na sukces piszemy w artykule pozycje rosną a klienci nie dzwonią.
Czym wyróżnia się umowa MarketingChef?
MarketingChef działa na maksymalnie prostych warunkach. Każdy klient widzi pełną umowę przed podpisaniem, bez ukrytych zapisów. Nasza filozofia to traktować klienta tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani jako klienci.
Co konkretnie znajdziesz w umowie z MarketingChef:
- Miesięczny okres wypowiedzenia. Jeden miesiąc, koniec. Bez kar, bez automatycznego przedłużenia, bez ukrytych warunków.
- Konkretna lista działań. Każdy pakiet ma jasno opisaną liczbę linków, wpisów, katalogów. Standard, Premium – wszystkie elementy widoczne w tabeli.
- Jasne ceny netto. 400 / 570 / 750 / 1050 zł netto miesięcznie. Bez dopłat, bez „zmiennych komponentów”, bez efektów premiujących.
- Pełna własność klienta. Linki, treści, dane (GA, GSC, panel WP) – wszystko na koncie klienta. Po zakończeniu współpracy nic nie kasujemy. To Twoja inwestycja, Twoja własność.
- Brak klauzul wyłączności. Możesz korzystać z innych usług, innych agencji w innych obszarach. Jesteśmy partnerem, nie monopolistą.
- Regularne raporty. Co miesiąc dostajesz raport z konkretną listą wykonanych prac, zaktualizowanymi pozycjami i wnioskami.
- Akceptacja przed startem. Najpierw widzisz umowę, potem akceptujesz, dopiero wtedy zaczynamy pracę. Bez „podpisz, później wyjaśnimy”.
Wszystkie pakiety i ceny opisaliśmy szczegółowo na stronie pozycjonowanie. Tam też znajdziesz pełen zakres prac i odpowiedzi na pytania o dobór pakietu.
Jeśli właśnie przeglądasz oferty agencji SEO i nie wiesz, co wybrać – skorzystaj z naszego bezpłatnego audytu SEO. W ramach audytu pokazujemy stan startowy strony, konkretne zalecenia oraz – co nie mniej ważne – czego unikać u konkurencji. Pomagamy klientom rozumieć rynek, nawet jeśli ostatecznie nie wybiorą naszej oferty.
Najczęściej zadawane pytania
Jaki okres wypowiedzenia jest standardem w SEO?
Większość dużych agencji stosuje 3-6 miesięczny okres wypowiedzenia, a niektóre nawet 12-miesięczny. W MarketingChef każdy pakiet ma miesięczny okres wypowiedzenia – bez kar umownych, bez automatycznego przedłużenia.
Co znaczy automatyczne przedłużenie umowy?
To zapis który automatycznie przedłuża umowę o kolejny okres (zwykle 12 miesięcy), jeśli klient nie złoży wypowiedzenia w odpowiednim terminie. Często termin wypowiedzenia kończy się 30-60 dni przed końcem aktualnej umowy – klient łatwo go przegapia.
Czy linki budowane w SEO są moją własnością?
W MarketingChef tak – wszystkie linki, treści i dane (Google Analytics, Search Console) zostają na koncie klienta. Niektóre agencje stosują zapis „usuwamy linki po zerwaniu współpracy” – to praktyka, której zdecydowanie unikamy.
Jakie kary umowne stosują agencje SEO?
Najczęściej spotyka się kary za wcześniejsze wypowiedzenie (3-6 miesięcy abonamentu z góry), kary za nieprzedłużenie umowy oraz dopłaty za „efekty” wykraczające poza pakiet (jak osiągnięcie pozycji wyższych niż obiecane).
Czy umowa SEO musi mieć listę działań?
Tak, dobra umowa SEO precyzuje konkretnie co miesiąc zrobi agencja – liczbę linków, postów, wpisów blogowych, godzin pracy. Ogólnikowe zapisy typu „kompleksowa optymalizacja” bez konkretów to znak że agencja nie chce się zobowiązać.
Czy można negocjować zapisy umowy SEO?
Tak – większość agencji ma standardowy szablon, ale poważni partnerzy są otwarci na zmiany. Najczęściej negocjuje się okres wypowiedzenia, listę działań, prawo do raportów oraz zasady własności po zakończeniu współpracy.
Co powinno znaleźć się w dobrej umowie SEO?
Dobra umowa zawiera: konkretną listę miesięcznych działań, jasne ceny netto, miesięczny okres wypowiedzenia, prawo do dostępów (GA, GSC, panel WP), zasady własności linków i treści po zakończeniu, listę raportów, warunki płatności.
Czy MarketingChef udostępnia umowę przed startem?
Tak. Każdy klient otrzymuje wzór umowy do przeczytania i akceptacji przed startem prac. Bez ukrytych zapisów, bez „załączników odsyłanych później”, bez aneksów które zmieniają warunki w trakcie współpracy.
Potrzebujesz pomocy w marketingu internetowym?
Tworzymy strony internetowe, prowadzimy pozycjonowanie i robimy darmowe audyty SEO. Pomożemy Ci wystartować w internecie lub dopracować to co już masz.
- Darmowy audyt SEO Twojej obecnej strony
- Bez umów długoterminowych – miesięczne wypowiedzenie
- Jawne ceny – wszystkie pakiety opisane na stronie
- Odpowiadamy w ciągu 24 godzin w dni robocze
Odpowiadamy w ciągu 24 godzin w dni robocze.
